Beat Squad - Piękno nocy

Tekst :

Spokojnie, odpręż się, Rafi ma mic a
To jest flow ulicznego PDG grajka
Z głośników płynie RR i płonie fajka
Dookoła Poznań nocą, nie Jamajka
Czaj tam na lewo tajka dupodajka
I pilnująca ją szajka przy sklepie Nike
To nie bajka tylko nocne życie
Nie wyświetlasz się po północy? żal mi cię
Owszem czasem może być niebezpiecznie
ale przecież noc jest piękna - bezsprzecznie
Kiedy księżyc oświetla dachy kamienic
A miasto neonami reklam się mieni
Gra świateł i cieni, wszyscy niby w letargu
ale jak się przyjrzysz wariat na targu
Mnóstwo zakamarków i nocnych marków
Nie podoba się - startuj, podoba się to parkuj

[x2]
To ma moc, bo to noc w wielkim mieście
ręce do góry wznieście w manifeście
Jak jesteście ze mną to ludzi bierzcie
i śpieszcie się podziwiać piękno nocy częściej

Ta muzyka, ten rap to miasta tętno
do tego samochodu naginasz ponad setką
a ja słowami trafiam w sedno
bo nawet najzwyklejsza noc potrafi być przepiękną
Zależy od punktu widzenia
Czy widzisz tylko grupę żuli w bramie w stanie upojenia?
Czy widzisz tylko gliny krążące tu i tam
Wierz mi te negatywy nocy dobrze znam
bo już niejeden van zajechał drogę nam
wtedy kłam jak z nut, bo będziesz sam jak fiut
ale są też pozytywy, których nie dostrzegasz wcale
Gwiazdy wskażą drogę wam na mega balet
z daleka już słychać hip-hopowe łubu-dubu
Potem bez trudu trafisz do nocnego klubu
więc zamiast w domu spać lub umierać z nudów
weź sprawdź może ta noc będzie pełna cudów

[x2]
To ma moc, bo to noc w wielkim mieście
ręce do góry wznieście w manifeście
Jak jesteście ze mną to ludzi bierzcie
i śpieszcie się podziwiać piękno nocy częściej

Beat Squad - Czyżby

Tekst :

[x4]
Czyżby opary marihuany tak działały
Że przez samo wdychanie taką jazdę dały

To nie czary-mary tylko ganji opary
Snują się po pokoju wyszukując ofiary
Ty nie palisz? (nie) przecież jara tyle wiary
Przez taką postawę nie unikniesz kary
Zdziwiona twarz faceta, który przecież nie jarał
Gdy śmiał się w wniebogłosy chociaż nie śmiać się starał
Czuł się jak zagubiony w czasie i przestrzeni
Chociaż nie chciał i tak spróbował zieleni
Co potem powiedział w kilku słowach wam streszczę

[x4]
Czyżby opary marihuany tak działały
Że przez samo wdychanie taką jazdę dały

To nie czary-mary tylko ganji opary
Snują się po pokoju wyszukując ofiary
Ty nie palisz? (nie) przecież jara tyle wiary
Przez taką postawę nie unikniesz kary
Zdziwiona twarz faceta, który przecież nie jarał
Gdy śmiał się w wniebogłosy chociaż nie śmiać się starał
Czuł się jak zagubiony w czasie i przestrzeni
Chociaż nie chciał i tak spróbował zieleni
Co potem powiedział w kilku słowach wam streszczę

Ale zajebiście, dajcie mi jeszcze
Czyżby opary marihuany tak działały
Że przez samo wdychanie taką jazdę dały
Czyżby jaranie mu tak zasmakowało
Czyżby odleciała jego dusza i ciało
Może zrobicie z ganji mleko lub kakao
Jestem ciekaw ile osób nie by powiedziało
Na pewno mało (pewnie) bo w zamkniętym pomieszczeniu
Czy palisz czy nie to śmiać ci się chce
I Beat Squad to wie, że tylko maska gazowa uchroni cię
Gdy nie chcesz Marry zasmakować
Ale nie rób się głupi i zdejmij maskę
Domknij lepiej drzwi i proś Boga o łaskę
Bo w moim pokoju wszystko pachnie ganją
I stół i fotele, spotkania co niedziele
A gdy większe zebranie idzie w ruch pani faja
Jeden buch i już masz loty jak pszczółka Maja
Ile razy było tak nie zliczę na palcach ręki
Przychodziły do nas jakieś obce panienki
Stęki, jęki, wciąganie, wydmuchiwanie
Wychodziły najarane wszystkie panny i panie
Nie biorąc nawet macha, czy już wiesz dlaczego
Czyżby opary Marry Jane mój kolego?

[x4]
Czyżby opary marihuany tak działały
Że przez samo wdychanie taką jazdę dały

Oczy czerwone, przekrwione, normalny stan
Przecież paliłem zielone, dobrze to znam
W którą stronę, jednak nie wiem, mam podążać
Może usiąść na ławce i w myśleniu się pogrążać
Na trawce, może po trawce
Czyżbym widział nowego dostawcę
Pewnie, że zapłacę, kasy zawsze na THC nie żałuję
To się czuje, ja to szanuję, to mnie odpręża
Nogi się uginają jak ciało węża
Jeszcze raz się sprężam
Jeszcze raz blancika do ust przytykam
Cały czas pion utrzymuję, się nie potykam
Lufy blask przy pełni księżyca
To mnie nastraja dobrze, to mnie zachwyca
Czyżby to laidback ek, na pewno nie pogrzeb
Czyżbym się gdzieś śpieszył, na pewno tam zdążę
Nagle o, o, dopadło mnie to, to
A co to? kto to? tak mnie popycha
Ja się odwracam, a tam żywej duszy
Nikt mnie nie zmusi, tok myślenia skracam
Czyżbym nagle osłabł, potykam się, przewracam
Wstaję, za wygraną nie daję
Zrobię sobie półgodzinną przerwę
Potem znowu zapalę joy a
Cała trawa moja, w to wiara swoja
Sami swoi bracia, bo Beat Squad to ostoja
Wszyscy kumple z bloku stanęli wokół
Nie jestem w szoku, pewnie jakiś pojedynek
Na środku ringu Marry, pierwsza runda leci dymek
Walka trwa, nikt przegranym nie chce być
Chce się palić, chce się pić, tworzyć chce się
Zamieniać w rymy akcje po każdym ekscesie
Po marihuanie nowe rymy w notesie
Poniosę wszystko co Marry niesie

[x8]
Czyżby opary marihuany tak działały
Że przez samo wdychanie taką jazdę dały

Beat Squad - Nałóg

Tekst :

To cię złapie w sidła
wpadniesz tak jak ławica rybna
Pędzę przez bit jak rydwan
To cię złapie jak sygnał w stacja Mir
Wciągnie cię w głębinę jak wir
Ja i RR styl, ja i RR, bas, stopa, werbel
Zrób sobie przerwę, jeśli coś ci we mnie nie pasi
Rap ten ugasi, zarazi, porazi
usmaży, przeważy, przerazi, narazi
Po twarzy będzie bił babiarzy
których rap mnie razi, pływają w tej mazi
by spełnić się w branży, pijąc sok z oranży
Śmieje się i tańczy, słuchaj
R chwyta za ster wyższych sfer
23 bez żadnych zer, R ten, który tlen wdycha
Ten R, który chwyta kielicha
Ten R, który nie ima się licha
Ten, który nie wysycha
Psycha twarda jak zbroja z Bogdańca Zbycha
osoba nie cicha, R, o którym jest słychać
R, którym będziecie rzygać (wybacz)
Ten R(R), którego widać (widać?)
Nie mogło być inaczej, RR to dwaj gracze
R to Ramona, który trzyma w szponach treść pieśni
R to rap, który uzależni

Słyszysz szmer, oto drugi R jak as kier
Witam tu gdzie nie zawsze żyje się fair
Witam tu gdzie betonowy skwer
Witam w salonie nieczystych potyczek i gier
Witam i o drogę nie pytam, bo doskonale wiem
Co, jak i gdzie, wiem czemu tak, czemu nie
Ta muzyka to tlen, którą wdychają twoje płuca
To pożywka dla duszy, więc jej nie odrzucaj
To jak nikotyna, kokaina, kofeina w jednym
Po kilku razach to będzie jak hazard
Ta muza wciąga jak palenie z bonga
Jak niejednych wciągają nielegale na pociągach
To wciąga jak pod wodę anakonda
Ty tego pożądasz, więc ja się nie ociągam
I robię to co robię, bo to jest moim nałogiem
To mnie koi jak woda, to pali jak ogień
A ty słuchasz, chwytasz, łapiesz, bo to rozumiesz
Jak płynie po polskiej krainie rymów strumień
To jak więzienie, do którego chce się wracać
To uzależnienie, to nałóg, nie praca

Ta płyta bezwzględnie jest dobrym szajsem
Jest jak koks, a ty będziesz jak Scarface
Czaisz? wciągaj cały ten bajzel
Wchodzę z prawdą jak do kumpli a nie z fałszem
Ufaj dobrej marce, a daję ci gwarancję
Wrócisz po więcej oblizując palce
Tej, to przychodzi z łatwością
prosto, nafukany rapu ostro
Non-stop, wciąż ta sama śpiewka
Potencjał nie pensja nakręca jak vestax
Jest tak uzależnia RR, SH
wspólna sesja, chory zestaw
I nie mogę przestać, to nie hasło z Monaru
sam nie zauważysz jak popadniesz w nałóg

Inne utwory

Losowe utwory

Me

I ve never had a filling and I ve got blue eyes
I ve got every kind of lipstick you can buy
I ve got 3 cupboards for my shoes
And a mirror that always tells the truth
I ve got clothes in case it s hot
Clothes for when...

Hollow

It felt like the sun.
We are hollow
Light to the world.
Film star.
Define all the ways
we are hollow
that I am the ghost
and you are song.

So you walk away from me.
Were you ever there?
You were too quick or cold
to believe.
Unbelievable.

Chloroform days

On terrible wings,
no change in the weather,
no stopping the weary sun.

On chloroform days
I ll drive them together.
I ll fly nearly on.

I started to feel
against lal direction.

I started to hear them sing.

It s further away,
but I know...

Loca

Every night I need my Loca
Every night I need her boca
Every night I need my Loco
Need him crazy just un poco

Hey, Loca, give me, give me your boca
You’re my girl, you’re my Loca
You’re breaking my heart

Hey, Loco, please, espera un poco

Air

I am feeling very warm right now
Please don t disappear
I am spacing out with you
You are the most beautiful entity
That I ve ever dreamed of

At night I will protect you in your dreams
I will be your angel
You worry so much...